Więcej zabaw! W lesie i w mieście

Cykl: Pomysły na pluchę, słotę i ciapę
Autorka: Ańa Komorowska | Nieplac Zabaw

Wejdź na drzewo!
zdj. pexels.com

Wciąż brakuje Ci pomysłów, co robić w trakcie spaceru? Oto jeszcze więcej propozycji. Możesz je zrealizować zarówno w mieście, jak i podczas wyprawy do lasu czy parku. Oczywiście nie tylko w trakcie zimy i wczesnej wiosny. Nie czekaj, aż trawa urośnie, wejdź na drzewo, stwórz własną Miejsko-Górską Odznakę Turystyczną, narysuj mapę.

Nie czekaj, aż trawa urośnie. Zrób ją samodzielnie

Thomas May stworzył projekt artystyczny, który nazwał „GrashalmInstitut”, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Instytut Źdźbła Trawy”. W ramach tego wieloletniego projektu bada, jak sam to określa, „fenomen trawy”. I to na różne sposoby, na przykład nagrywając odgłosy rosnącego źdźbła, zapraszając różnych artystów, organizując warsztaty, a także tworząc ciekawe instalacje. I ten pomysł mu podkradniemy. Zabawa polega na tym, aby wystrugać z patyczków „źdźbła trawy”, pomalować je na zielono i wetknąć w dowolnym miejscu. May tworząc swoje instalacje, na przykład na niemieckich festiwalach ogrodów, zachęca wszystkich odwiedzających do zabawy. Jeśli z każdego tysiąca zwiedzających co dziesiąta osoba dołoży jeden patyczek, tworzy się całkiem spory „trawnik”.

Od siebie dodam, że najlepiej do tego celu użyć patyczków ściętych z wierzby lub leszczyny. Po pierwsze dlatego, że łatwo je pozyskać. Są to krzewy dość powszechne, a ścięcie kilku gałęzi im nie zaszkodzi. Po drugie ich drewno jest dość miękkie, więc łatwo w nich rzeźbić. Po trzecie mogą nam sprawić niespodziankę. Kiedyś zaproponowałam to ćwiczenie dzieciom z Domu Kultury INSPIRO w Podłężu. „Posadziliśmy” nasze źdźbła wzdłuż siatkowego ogrodzenia, na niewielkim skrawku przed wejściem. I co się okazało? Po tygodniu patyczki wypuściły kilka listków! Po kilku tygodniach deszcz zmył farbę z naszego „trawnika”, ale kolor zielony pozostał.

Wejdź na drzewo

Ty, nie dziecko. To znaczy dziecko może Ci towarzyszyć, jeśli chcesz, ale w tym zadaniu chodzi o to, żeby choć na chwilę oderwać się od codzienności. My, dorośli, chcemy być poważni, chcemy „mocno stąpać po ziemi”. Dlatego tak trudno dogadać nam się z własnymi dziećmi. Zrób to dla nich. Zrób to dla siebie. Po prostu wejdź na drzewo. Wystarczy najniższa gałąź, jeśli się boisz.

W dzieciństwie często chodziliśmy po drzewach. I równie często z nich spadaliśmy. Nabijaliśmy guzy, zbieraliśmy siniaki. To w najlepszym wypadku. Robiliśmy też masę innych rzeczy, na które dziś nie pozwalamy naszym dzieciom. Jeśli chcesz uchronić swoje dziecko przed spadnięciem z drzewa, naucz je, jak się na nie wspinać. Pozwól też mu przewracać się i zdzierać skórę. Tylko podczas swobodnej zabawy dzieci mogą nauczyć się ocenić ryzyko i odpowiednio reagować.

Wchodzenie na drzewo zimą ma swoje zalety – zwykle jesteśmy grubo ubrani, co może zamortyzować ewentualny upadek. Którego oczywiście Ci nie życzę!

Stwórz własną Miejsko-Górską Odznakę Turystyczną

Gdy byłam mała, Mama kupiła mi książeczkę Górskiej Odznaki Turystycznej. W schroniskach zbierałyśmy pieczątki, w odpowiednich rubryczkach wpisywałyśmy trasy, podliczałyśmy punkty. Jesienią zanosiłam książeczkę do oddziału PTTK, gdzie przechodziła weryfikację. Można było w ten sposób zbierać kolejne odznaki – popularną, małą brązową, małą srebrną itd. W trakcie swojej drugiej wyprawy na Babią Górę dwuipółletni Franek uparł się, że on pójdzie sam. I szedł! Przez piętnaście minut (a w drodze powrotnej jeszcze przez trzydzieści) przebierał dzielnie swoimi małymi nóżkami. Pomyślałam o tych wszystkich „szczytach”, które są w jego zasięgu – kopiec Krakusa (i pozostałe kopce w Krakowie), Wzgórze Wawelskie, Wzgórze Lasoty… Wpadłam wtedy na pomysł, żeby stworzyć własny domowy regulamin miejsko-górskiej odznaki turystycznej i wyruszyć na jesienne zdobywanie szczytów krakowskich.

Mapa

Jednym z moich ulubionych zajęć związanych z chodzeniem po górach jest szukanie trasy na mapie lub sprawdzanie, ile przeszliśmy. Gdy byłam nastolatką na ścianie mojego pokoju wisiała mapa, na której szpilkami zaznaczałam zdobyte szczyty. U mojego brata wisiała mapa Polski, gdzie zaznaczał jeziora, w których nurkował. Pamiętasz mapę, którą rysował Czkawka w drugiej części Jak wytresować smoka? Gdy wspólnie ze Szczerbatkiem odkrył kolejną krainę, doklejał kartkę i ją dorysowywał. Można i tak. Taka mapa jest ogromnie motywująca. Widząc jak się rozrasta mamy ochotę na więcej i więcej.

Zadania pochodzą z książki Ani Komorowskiej Ścieżka bosych stóp. Trzy drogi do naturalnych placów zabaw, którą znajdziesz na niespieszne.pl/sciezka.