13 alternatyw dla współczesnych placów zabaw

Jeśli nie plac zabaw, to co?

Projektuję i promuję naturalne place zabaw, zachwycają mnie NERy i przygodowe place zabaw, moje dzieci mogą spędzić pół dnia na dowolnym wodnym placu zabaw i wspinają się na każdą rzeźbę. To tylko kilka przykładów. I o tym właśnie jest ta książka. O alternatywach dla współczesnych placów zabaw.
W książce opisane są takie przykłady, jak naturalny plac zabaw, Naturerfahrungsraum, Wodny plac zabaw, Przygodowy plac zabaw, Mikroplac zabaw, Ogród Jordanowski, Motorikpark, Tymczasowy plac zabaw i inne.

Od autorki

Dla kogo

Książka powstała z myślą o wszystkich, którzy walczą o lepszą przestrzeń dla dzieci w swoim otoczeniu. W szczególności kierowana jest do:
— rodziców, którzy piszą wnioski do budżetów obywatelskich i organizują akcje sąsiedzkie;
— urzędników, którzy są odpowiedzialni za place zabaw i chcą odpowiedzieć na zróżnicowane potrzeby mieszkańców;

— dyrektorów przedszkoli i szkół, którzy szukają możliwości jak najlepszego wykorzystania przestrzeni wokół swojej placówki;
— właścicieli pensjonatów, gospodarstw agroturystycznych czy klubów dziecięcych, którzy goszczą dzieci i chcą im zaproponować coś niestandardowego;
— projektantów, aby pokazać im wachlarz możliwości, który mogą proponować swoim klientom.

Spis treści

CZĘŚĆ I

Co jest nie tak z placami zabaw?
Odszkolnić i rozbawić
Biegają i krzyczą
Zawsze ktoś będzie niezadowolony
Place zabaw dziś i jutro — rozmowa z Michałem Rokitą
Preteksty do zabawy w przestrzeni miejskiej — rozmowa z Mają Brzozowską-Brywczyńską
Lekko nie będzie

CZĘŚĆ II

— Naturalny plac zabaw
— NER. Naturalny plac zabaw 2.0
— Wodny plac zabaw czy fontanna do zabawy?
— Śmieciowe place zabaw i sklepy do zabawy
— Aldo van Eyck i akupunktura miejska
— Ogrody Jordanowskie i leśny dom kultury
— Ruch na świeżym powietrzu. Powrót do korzeni
— Dziecięce Ogrody Społeczne
— Zabawa na ulicy? Serio?
— Artyści dzieciom czy dzieci artystom?
— Tymczasowe place zabaw.
— Opłaca się.
— Pies i koza
— Tradycyjne/ standardowe/ współczesne place zabaw

POSŁOWIE

Jeśli nie plac zabaw, to może nieplac zabaw?

bezpłatny rozdział

Aldo van Eyck i akupunktura miejska

autorka

Ańa Komorowska

Architektka krajobrazu, edukatorka, publicystka, podkasterka, mama homeschoolerka. Esencjalistka, miłośniczka dobrych kawiarni i lodów rzemieślniczych. Współzałożycielka (z Michałem Rokitą) pracowni k.

Specjalizujemy się w projektowaniu autorskich placów zabaw. Nasze projekty oraz informacje o współpracy z nami znajdziesz na stronie pracowni projektowej Nieplac Zabaw™. Wydaliśmy trzy książki o placach zabaw (Ścieżka bosych stóp, Kuchnia błotna, Jeśli nie plac zabaw, to co?) i jedną o prowadzeniu małego biura projektowego: Małe biuro projektowe.

Firma rodzinna to nie tylko biznes prowadzony przez członków rodziny. To coś o wiele więcej. To sposób na życie. Nie dzielimy go na życie rodzinne i życie zawodowe. Życie jest jedno. Słowem kluczem jest pasja, nawet jeśli ostatnio jest mocno nadużywane.

Swój dzień dzielimy między prowadzenie wydawnictwa i pracowni a edukację domową, czyli Pop-Up Home School. Korzystamy z ponad 10-letniego doświadczenia w prowadzeniu warsztatów architektonicznych. Nasze pomysły na twórcze zajęcia (nie tylko w domu) zawarliśmy w książce Zabawy architektoniczne. Wychowanie przez budowanie

więcej informacji

Książka, e-book i pakiet

Tytuł: Jeśli nie plac zabaw, to co?
Autor: Anna Komorowska
Projekt okładki i skład: Michał Rokita
Wydawnictwo: pracownia k.
Objętość: 138 stron
Wersja drukowana: format A5, ISBN: 978-83-953572-7-5
Wersja elektroniczna: format PDF, epub, mobi, ISBN: 978-83-953572-5-1
Wysyłka:
Książki wysyłane są 1-3 dni od złożenia zamówienia. E-booki wysyłane są natychmiast po zaksięgowaniu wpłaty

W pakiecie taniej!

Ścieżka bosych stóp

Trzy drogi do naturalnych placów zabaw

Kuchnia błotna

20 przepisów na naturalne place zabaw

Dodatkowe materiały

Bonus

Fragmenty poszczególnych rozdziałów znajdziesz w podkaście Nieplac Zabaw™, w odcinkach od 67. do 79. Kilka przykładowych poniżej:

opinie czytelników

Recenzje

Jeśli nie plac zabaw, to co? pyta Anna Komorowska w tytule swojej książki, podczas gdy ja nieustannie proszę swoją córkę „byle nie na plac zabaw!”. Treść jest bogata, a forma na tyle przystępna, że z przyjemnością pochłaniałam kolejne strony poświęcone zarysowi historycznemu publicznych terenów przeznaczonych stricte dla dzieci, futurystycznej wizji, jak i gdzie mogą się bawić moje wnuki oraz kalejdoskopowi przykładów realizacji zagranicznych m.in. miejsc doświadczania natury, spotkania ze sztuką czy zachęcających do twórczości z użyciem materiałów recyclingowych. Inspirujące są też propozycje organizowania wydarzeń, a zarazem placów zabaw tymczasowych. Ta pozycja pomogła mi zrozumieć, skąd się wzięły i dlaczego są w ten sposób skonstruowane napotykane przeze mnie placyki, a także jak powinna wyglądać i jakie potrzeby zaspakajać przestrzeń zabawy dla dzieci. A przede wszystkim – po raz kolejny zrozumiałam, jak bardzo fakt, że jestem „dorosła” (dokładniej rzecz biorąc: myślę jak dorosły) ogranicza moje dziecko, a nawet mnie samą, w przeżywaniu i korzystaniu z czasu na świeżym powietrzu.
Lubię czytać książki profesjonalistów, pasjonatów w swoim fachu. Zarażają wizją, optymizmem, poszerzają horyzonty i uczą, jak wprowadzać zmiany, które są w naszym zasięgu. Czytając tę książkę, Ania chwyci Cię za rękę i oprowadzi po niejednym ciekawym miejscu, o którym nie pomyślałbyś, że może istnieć. Przypomnisz sobie, jak to było być dzieckiem? Jak spędzałeś wtedy czas i w co się bawiłeś? A później przyjdzie refleksja – jak bardzo różni się to, od sytuacji naszych dzieci? Jak duży wpływ ma na nas otoczenie, w którym przebywamy? Co możemy zrobić, by stworzyć optymalne warunki dla naszych pociech? Książka obowiązkowa dla rodziców, pedagogów, zarządców miast i dziadków. Książka, którą powinien przeczytać każdy, by uświadomić sobie, jak proste w realizacji są niektóre pomysły i jak niewiele nam trzeba, by powrócić do natury i przywrócić ją do miasta. Bo „ruch jest wolny” i niech taką wolność nam daje.
„Placem zabaw jest dla dziecka każdy krawężnik, kłoda, głaz, drzewo, łąka czy potok. A szyszka, patyk czy lina to fantastyczne zabawki. Pod warunkiem, że tego nie spieprzymy i nie wmówimy dzieciom, że jest inaczej” pisze Anna Komorowska w pierwszej części swojej książki „Jeśli nie plac zabaw, to co?”. Ale autorka idzie o krok dalej i „wkłada ten patyk w mrowisko” zmieniając nasze myślenie o placach zabaw. Zachęca nas do spojrzenia na przestrzeń dla dzieci z zupełnie innej perspektywy – z perspektywy dziecka!
Ania Gubernat

„Placem zabaw jest dla dziecka każdy krawężnik, kłoda, głaz, drzewo, łąka czy potok. A szyszka, patyk czy lina to fantastyczne zabawki. Pod warunkiem, że tego nie spieprzymy i nie wmówimy dzieciom, że jest inaczej” pisze Anna Komorowska w pierwszej części swojej książki „Jeśli nie plac zabaw, to co?”.
Ale autorka idzie o krok dalej i „wkłada ten patyk w mrowisko” zmieniając nasze myślenie o placach zabaw. Zachęca nas do spojrzenia na przestrzeń dla dzieci z zupełnie innej perspektywy – z perspektywy dziecka! I nagle okazuje się, że nasze wyobrażenia, standardy do których przywykliśmy, ba…nawet nasza estetyka odbiegają od tego co dzieci lubią i co im się podoba. Więc czego potrzebują dzieci? Przestrzeni i przyzwolenia na zabawę, przekonuje Anna Komorowska. A jak wygląda ta przestrzeń? Może to być kawałek zieleni, ale to równie dobrze ulica, która stała się dziś równie niedostępna dla dzieci co natura.
Druga sprawa to zabawa, ta nieprzerywana, niekontrolowana, w której dzieci mają moc decyzyjną i sprawczą. Dokładnie taka jaką pamiętamy ze swojego dzieciństwa (a może nie pamiętamy) i jednocześnie której pozbawiamy własne dzieci. Czy w ogóle istnieją takie miejsca? Okazuje się, że tak i jest ich całkiem sporo. W drugiej części książki Anna Komorowska zabiera nas w podróż w czasie i przestrzeni i opowiada o ogrodach jordanowskich, przygodowych placach zabaw, NERach i innych fascynujących miejscach, i co istotne – o ludziach, którzy je stworzyli.
„Jeśli nie plac zabaw, to co?” to gotowy zestaw narzędzi dla rodziców, aktywistów, projektantów, urzędników i zarządców. To też książka, która pomaga wpatrzeć się w dzieci i ich potrzeby. Ale uwaga, wywołuje efekt uboczny, po przeczytaniu nabieramy chęci do zabawy!

Są takie chwile, są tacy ludzie, są też takie książki, które otwierają nam szeroko oczy, które sprawiają, że nic już nie jest takie jak było…
Justyna Gruchacz

Są takie chwile, są tacy ludzie, są też takie książki, które otwierają nam szeroko oczy, które sprawiają, że nic już nie jest takie jak było…
Na jednym oddechu, czytając kartka po kartce, przez chwile znowu byłam małą dziewczynką i biegałam z dopiero co znalezionym patykiem, z kieszeniami pełnymi kamieni, po mokrej od deszczu, wiosennej trawie. Wracając do domu, tylko rumieńce na mojej twarzy, zdradzały rodzicom, ile rzeczy dziś odkryłam, małych przygód i umiejętności, nabyłam dziś samodzielnie. Ania zaprosiła mnie dziś na swój nieplac zabaw! Siedziała razem ze mną na ławce i przypomniała mi to co sprawiło, że jestem tym kim jestem, że myślę tak jak myślę. Prowadząc mnie za rękę po moich wspomnieniach, jednocześnie delikatnie zadaje pytanie, czy takie same możliwości mają dzisiaj moje dzieci?
W czasach, gdy wiedza z każdej dziedziny dostępna jest w ciągu sekundy, gdzie języki tłumaczone są w czasie rzeczywistym, od człowieka wymaga się zupełnie innych umiejętności, które sprawią, że będzie w stanie się odnaleźć i płynąć w tym niespotykanie dynamicznym świecie.
Ania przypomniała mi, że nauka zaczyna się od zabawy, zaczyna się na placu zabaw, a ten dzisiejszy wygląda jak test, który ma tylko jedyna prawidłową odpowiedź. Ta pierwsza zabawa jest zatem tożsama z nauką.
Myślę, że Ania tłumaczy też, że skoro świat jest pełen zagadek, nie dajmy bawić się naszym dzieciom w miejscu pełnym rozwiązań.

Okazuje się, że niewiele trzeba. Chociaż nie, dla dorosłego to całkiem dużo – zrobić krok do tyłu i NIE PRZESZKADZAĆ. Z twojej książki wypływa wielka znajomość potrzeb dzieci i zauważenie bardzo istotnej kwestii-partycypacji dzieci w planowaniu otoczenia.
Kasia Zalewska-Domurad

Książka Ani pozwoliła mi przymknąć oczy, żeby wrócić pamięcią w świat dzieciństwa. Dzięki za przywołanie obrazów z budowania domków w krzakach, tworzeniem zapiekanek z liści, poparzeniem nóg w pokrzywach! I wiele, wiele innych! Twoja książka to przypomnienie co było nam dane jak byliśmy dziećmi i co szturmem zostało odebrane współczesnym dzieciom.
Książka ,,Jeśli nie plac zabaw, to co?’’ jest pigułką informacji o tym jak tworzyła się przestrzeń dla dzieci, jaka jest potrzeba tu i teraz, i gdzie można spotkać przyjazne miejsca. Okazuje się, że niewiele trzeba. Chociaż nie, dla dorosłego to całkiem dużo – zrobić krok do tyłu i NIE PRZESZKADZAĆ. Z twojej książki wypływa wielka znajomość potrzeb dzieci i zauważenie bardzo istotnej kwestii-partycypacji dzieci w planowaniu otoczenia.
Podzielę się osobistym odczuciem jako nauczyciel, rodzic i człowiek zamieszkujący daną społeczność. Czuję się spokojna jako dorosły w leśnym przedszkolu, o to, że przestrzeń która otacza włóczykijowe dzieci jest zaprojektowana przez najlepszego architekta – naturę. Jako mieszkanka wsi, gdzie wbrew pozorom dzieci coraz mniej są zanurzone w naturze, czuję potrzebę istotnej zmiany – ,,bo dzieciństwo jest zbyt krótkie, by bawić się na kiepskich placach zabaw’’.